wtorek, 27 lipca 2010

post


czecho!

dziś nie mamy weny siedzimy z Anią w Odessie w Pizdatej chacie i chłoniemy internet.
Od paru dni jesteśmy również w ogromnej rozpaczy, gdyż Kruella De Mon wyrzuciła nas z NASZEGO obozu i przeniosła do obozu obok, także 20 minut piechotą przechodzimy aby spotkać naszych kochanych ziomków z Sołnecznego Bjerjegu. Dlatego ogłaszamy wszechobecną żałobę, postów nie będzie...

(Marta i Paulina tylko cicho rzucą, że wczoraj poszły na disco w naszym starym kampie i miały okazję spożyć odrobinę alkoholu w towarzystwie pana dyrektora, który z nimi rozmawiał, jarał się ich znajomością brzydkich słów w języku rosyjskim, ma 23 lata, i ofiarował swoją pomoc abyśmy kogokolwiek poznały w nowym kampie... szkoda, że jakieś dziecko rozerwało sobie śledzionę i akurat miało operację, bo może byśmy dłużej piły w tak doborowym towarzystwie :) bo wyściskaniu naszych kochanych chopaków (ponieważ 3 dni spędzamy w odessie więc się nie będziemy widzieć) obiecaniu, że przyjdziemy jeszcze po odessie, wróciłyśmy do naszego nowego więzienia, w którym nie znamy nikogo, a prysznice otwierane są dwa razy dziennie... koniec opowieści, w bonusie nasze zdjęcie z Panem dyrektorem, jaracie się... )

Paka!(po ros. 'cześć' na pożegnanie, po tajwańsku 'dupa') spędzamy 3 dni w cywilizacji i wracamy do naszej wioseczki, z Anią :D (nie wiemy dlaczego na zdjęcia z naszymi znajomymi nie reagowała entuzjastycznie i do każdego miała jakieś halo, oni są na prawdę super, to nic, że nie wszyscy są modelami, czasem nawet nie są przystojni, ale są naszymi ziomami z Sergeevki, i mówcie co chcecie, są kochani!

narazicho!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz