
kilka dni temu mialysmy zaszczyt uczestniczyc w lokalnym swiecie ktore na nasze ucho brzmialo: najebana kupala... i mniej wiecej to swietego wawrzynca. Dziewczeta wily wianki, potem rzucaly je do falujacej wody, dokladnie do ljemana (zatoki, ktora dzieli nas od morza) jako ze mialysmy wtedy ogromna ochote na cos ze smakiem poszlysmy na frytki i niestety nie wiemy gdzie mieszka nasz maz, nie mialysmy wiankow, no ale trudno... (paulina mowi, ze wie gdzie mieszka jej maz, okej to my nie wiemy)
potem poukladali ogniska dwa ogromne i cztery malutkie, i po wystapieniu wszytskich grup dzieci, ktore spiewaly, krzyczaly, tanczyly ogniska zaplonely i skakali przez nie na szczescie :) po odspiewaniu rodosnie hymnu solonecznego bierjegu pobieglismy radosnie na dyskoteke ktora rozkrecal sam... DJ SMILE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz